wtorek, 12 marca 2013

Zbyt łatwy początek.

  - Dzień dobry, aspirant sztabowy Marek Biedroń, Komenda Wojewódzka Policji w Rzeszowie. Poproszę pani prawo jazdy, dowód rejestracyjny samochodu oraz jego ubezpieczenie.
Widząc przed sobą policyjny lizak, wiedziałam, że ten dzień zakończyłby się zbyt idealnie. Przeprowadzka oraz dwie i pół godziny jazdy z Lublina do Rzeszowa przebiegły nadzwyczaj spokojnie. Aż do teraz. Zjechałam na pobocze, zrezygnowana oparłam ręce o kierownicę i zaczęłam wystukiwać rytm palcami czekając, aż podejdzie do mnie policjant. Nie śpieszyło mu się. W myślach zaczęłam wymyślać wymówkę jaką uraczę rodziców, aby skłonić ich do zapłaceniu mojego mandatu. Nie wiedziałam jeszcze za co, ale zazwyczaj drogówka nie zatrzymuje aut bez potrzeby. Powód mojego zatrzymania okazał się banalnie prosty- przekroczyłam prędkość. Na szczęście zostałam tylko pouczona. W miłej atmosferze pożegnałam pana policjanta i ruszyłam dalej. Z małą pomocą nawigacji odnalazłam mieszkanie, w którym miałam spędzić najbliższy rok mojego życia. Dostałam się na roczną aplikację ogólną do kancelarii prawniczej w Rzeszowie. Stojąc przed blokiem pomyślałam, że  spędzę tu 12 miesięcy. Sama, bez nikogo bliskiego, bo rodzinę zostawiłam pod Lublinem. Chłopaka nie mam. Dam radę, ten staż jest naprawdę ważny dla mnie, mogło być gorzej- zawsze mogłaś wylądować w Kołobrzegu lub Olsztynie- pomyślałam. Zabrałam z samochodu część kartonów. Podeszłam do windy, na którą na szczęścia nie musiałam długo czekać, bo pudełka były dość ciężkie. W drzwiach windy minęłam się z krótko obciętym, wysokim mężczyzną. Nie mogłam mu się dokładnie przyjrzeć, bo widok zasłoniły mi pudełka. Od razu zwróciłam na niego uwagę, bo rzadko spotykam mężczyzn wyższych ode mnie-mam prawie 1.90 wzrostu. Obejrzałam się, ale on zdążył już wyjść na ulicę. Szybko weszłam do windy i pierwsze co poczułam to cudowny zapach męskich perfum. Obezwładniający, ale nie duszący. Poruszył we mnie te struny, o istnieniu których chciałam zapomnieć. Niestety zaraz potem mój żołądek zwinął się w małą kulkę i trwał w takiej pozycji aż do opuszczenia windy na 9 piętrze. Strasznie nie lubiłam tego urządzenia, ale nie dam rady wnieść schodami wszystkich moich rzeczy. Otworzyłam drzwi mieszkania, zostawiłam pudełka i powtórzyłam moją wędrówkę do samochodu jeszcze cztery razy. Zmęczona podróżą i jazdą windą szybko położyłam się do łóżka. W snach prześladował mnie wysoki mężczyzna bez twarzy,

1 komentarz: