środa, 17 kwietnia 2013

I need your love.

   -Czysta.- zamówiłam u barmana napój wieczoru. Miałam nadzieję, że alkohol będzie potrafił wypalić myśli z mojej głowy tak szybko, jak wypala mój przełyk. Nie obawiałam się jutrzejszego kaca. Miałam na niego wielokrotnie sprawdzony patent- kilka kilometrów w nogach i zero dolegliwości. Najgorzej jest się ruszyć, potem jest już tylko lepiej. "Bałam się tylko siebie i tego co mogłabym zrobić, gdybym została z nim na parkiecie.  Nie panuje nad sobą, nad swoimi emocjami, postępowaniem. Jeden jego dotyk, a zapominam o wszystkim, czego postanowiłam nie robić. Mózg zamienia się w spaghetti, a nogi w galaretę. Nie wiem co on w sobie ma, czym mnie tak intryguje, co sprawię, że mam ochotę zaciągnąć Go do łóżka i nie wypuszczać przez co najmniej tydzień. Jochen jest dla mnie zagadką, kinder-niespodzianką, ale nie jestem pewna czy chcę pozbawiać go opakowania."
Moje erotyczno-alkoholowe rozmyślania przerwał Jarek.
  -Taka piękna kobieta, a spędza wieczór samotnie pijąc wódkę. Przybyłam, wprawdzie nie na białym rumaku, aby Cię uratować. Barman! Wódka dla mnie!- krzyknął w jego kierunku. Najwidoczniej był częstym bywalcem tego klubu, bo po chwili pojawiła się przed nim półlitrowa butelka- nasza księżniczka nie może pić sama, skoro jej niemiecki książę woli pić piwo-  z uśmiechem kota z bajki "Alicja w krainie czarów" napełnił mi mój kieliszek.
  -Nie rozumiem, co masz na myśli- zdezorientowana patrzyłam na niego- jaki książę?
Nie odpowiedział.Wskazał tylko palcem Schopsa, który w geście pozdrowienia uniósł swoje piwo i wygiął swoje pełne usta w coś, co z pewnością nazywa się najbardziej bezczelnym uśmiechem na świecie.
  -To nie jest mój książę. Jestem wyzwoloną księżniczką. Wyjdę za mąż tylko wtedy, gdy debet na moim koncie przekroczy zero bezwzględne- alkohol zaczynam powoli działać.
  - Małżeństwo to nie tylko forsa, są jeszcze inne przyjemności. Jesteś wystarczająco dużą dziewczynką, więc nie będę Ci tego tłumaczyć. Z tego co widziałem, to  Niemiec oprócz dużej kasy ma również predyspozycję do innych czynności.- nabijał się ze mnie bezlitośnie.
  -I to mówi 35-letni kawaler.- próbowałam zmieniać temat.
  -No wiesz, forsę mam, więc cała reszta nie jest mi potrzebna. Żona przyjdzie z czasem, nazwisko trzeba przedłużyć- powiedział nalewając kolejna kolejkę.
  -Wiedziałam, że jesteś cynikiem, ale materialista? To dla mnie nowość.- zaskoczona uniosłam wysoko brwi.
  -Hej! Nie marszcz czoła, bo nawet Niemiec Cię nie zechcę- Jarek wybuchnął śmiechem.
  -Hej!- krzyknęłam do niego podobnym tonem- udam, że tego nie słyszałam. Moje czoło jest gładkie jak pupcia niemowlaczka.
  -Dawno nie miałem do czynienia z małymi dziećmi, ale jeśli Twoja pupcia jest tak samo seksowna jak Twoje czoło, to nie dziwię się dlaczego Schops zaciskał na niej swoje łapska.
  - Seksowne czoło? Nowy rodzaj fetyszu? Pierwsze słyszę.- nie chciałam się wciągnąć w rozmowę na temat Jochena.
  -Za krótko żyjesz na tym świecie dziecinko. A teraz radziłbym poszukać Marka i Doroty. Twoja młodziutka siostra musiała porządnie zawrócić mu w głowie, skoro zapomniał o tej swojej nawiedzonej narzeczonej. Jeśli się nie opamięta i nie przestanie myśleć dolną częścią ciała, to wyleci z roboty szybciej niż zdąży wytrzeźwieć, a Ty razem z nim. Ot, tak dla poprawy humoru Jagodzi.
 Na śmierć zapomniałam o Dorocie. Taniec z Jochenem tak bardzo wytrącił mnie z równowagi, że powrót do niej wymagał morza wódki. O siostrze nie myślałam. Zerwałam się ze stołka targana wyrzutami sumienia. Wypity alkohol sprawił, że podłoga falowała a nogi przestały mnie słuchać. Złapałam się  blatu, a podłoga  nadal była  niespokojna, tym samym perspektywa powrotu do mieszkania stała się nadzwyczaj ciekawa.  Na szczęście Dodzia sama się odnalazła.
  -Nic  nie mów, bo będziesz skazana na samotny powrót. A Twój obecny stan nie wskazuję na to, że poradzisz sobie sama.- młoda była bezlitosna.
  -Po pierwsze- Twoja groźba jest bez pokrycia- sama trafię do domu. Po drugie- nie jestem pijana. Po trzecie- ja mam klucze do mieszkania. Po czwarte- Marek ma narzeczoną. Po piąte- narzeczona Marka to córka mojego przełożonego. Po szóste- Jeśli jesteś przynajmniej w połowie tak inteligentna jak ja, to domyślisz się, jaki będzie jej pierwszy ruch, po tym jak dowie się czyją siostrą jesteś. A teraz wypiję jeszcze jedną kolejkę i grzecznie możemy wracać do mieszkania.- zrobiłam idealny obrót i z gracją usiadłam na stołku.
  -Nie wiem czy to dobry pomysł.- usłyszałam wygłoszoną sceptycznym tonem opinie.
  -Co nie jest dobrym pomysłem? Wódka czy powrót do domu?
  -Sama odpowiedz sobie na to pytanie. A teraz  napije się z Wami, bo czuję, że czeka nas długa noc, więc wsparcie alkoholu się przyda.
 Dorota zna mnie od 20 lat. Wie, że szybko się upijam, szybko trzeźwieję, biegam na kacu i tańczę po pijaku.

W niedzielny, niezwykle wczesny poranek obudziło mnie słońce. Pierwsze, co zauważyła, to brak piżamy. Potem moja wątroba zaczęła wołać o pomstę do nieba, więc zmobilizowałam wszystkie swoje siły, swoją drogą skromne rezerwy moich sił, i poszłam do kuchni po gorzką herbatę. Na podłodze przedpokoju zauważyłam moją sukienkę, a na półce brakowało jednej szpilki.
  -Śpiąca Królewna wstała. A może powinnam powiedzieć Kopciuszek?- usłyszałam radosny głos za moimi plecami.
  -Witam. Nie wiem o co Ci chodzi, ale mam nadzieję, że wytłumaczysz mi to jak wrócę po bieganiu.

Szybko ogarnęłam się w łazience i ubrałam odpowiednie buty. Moja wątroba na widok schodów boleśnie zaprotestowała przeciwko takim praktykom. Zacisnęłam zęby i wolno, nóżka za nóżką zaczęłam w żółwim tempie schodzić na parter. Skręciłam w lewo, potem w prawo, w lewo, aż w końcu kompletnie straciłam orientację. Słabo znałam Rzeszów. Nie przejmowałam się tym, dalej biegłam. Z każdym pokonanym  krokiem poruszałam się coraz szybciej, a  w głowie kołatała mi się jedna myśl: "Będziesz moja". Nie mogłam o tym zapomnieć. Te dwa słowa wybijały rytm mojego biegu:  "Bę-dziesz mo-ja, bę-dziesz mo-ja". Zatrzymałam się przy Wisłoku, oparłam ręce o kolana i próbowałam uspokoić szybko bijące serce i oddech. Postanowiłam wracać do domu. Obiecałam Dorocie zakupy i dobry obiad. A po za tym muszę wyciągnąć od niej co się wczoraj działo po wyjściu z klubu, bo za cholerę nic nie pamiętam. Po prostu czarna dziura! Przypominam sobie  jak wychodziłam z klubu, potem długo, długo nic i dopiero dzisiejszy poranek. Czas wracać i zrobić delikatny wywiad.






















3 komentarze:

  1. Oo , widzę , że udało mi się znaleźć blog o Jochenie *.*
    Chciałam Cię poprosić o informowanie mnie o nowych rozdziałach na
    http://hiszpanskieperypetie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oczywiście, nie ma problemu, tylko teraz będzie dłuższy zastój, bo jestem zawalona nauką do egzaminu ;/

      Usuń
  2. Świetny blog :D Czekam na ciąg dalszy ;)

    OdpowiedzUsuń